Dolnośląski Przegląd Szachowy

str. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40

 
 

 
 

Odszedł przyjaciel

Odszedł przyjaciel

Jerzy Kot

Jan Brustman 1934- 2007

     W środowisku szachowym znany był z zamiłowania do pracy trenerskiej z najmłodszymi juniorami, gdyż takim szachistom najłatwiej było przekazać frapujące idee debiutowe. Jasiu był silnym szachistą klasy mistrzowskiej, a gdy ktoś wpadł w Jego analizy, to szybko było po nim. Preferował grę kombinacyjną i za wszelka cenę dążył do komplikacji. Największymi radościami Jana byli juniorzy oraz własne dzieci. Wspólnie z żoną Haliną doczekali się najsilniejszej szachistki w historii polskich szachów arcymistrzyni Agnieszki. Niezbyt wiele osób w Polsce wie, że za „sprawą” syna Artura Brustmana jest jeszcze w Polsce druga Agnieszka Brustman (żona Artura), która w szachy... nie gra. Trzecia latorośl Haliny i Jana Brustmana córka Edyta miała zamiłowanie do fotografii artystycznej, została mistrzynią szachową, a teraz wspólnie z mężem, również szachistą i matematykiem Gawareckim przebywa w Kanadzie.
     Jasia Brustmana poznałem w Elblągu w 1976 roku, gdzie byliśmy na półfinale Mistrzostw Polski... Kobiet. Jako szachista „Arki” Gdynia sekundowałem naszej szachistce Zycie Łęgowskiej, a Jasiu w barwach „Legionu” Warszawa towarzyszył wschodzącej gwieździe polskich szachów - córce Agnieszce. W początkach naszej znajomości uderzyła mnie w nim ogromna fascynacja szachami, które dla niego były wszystkim. Był wulkanem pomysłowości i zawsze groźnym w każdym stadium gry, lecz najlepiej czuł się w repertuarze debiutowym, który przypominał pole pełne „min”. Uwielbiał grę szybką i był w tym znakomitym szachistą.
     Na wspomnianym półfinale organizatorzy wpadli na pomysł turnieju dla sekundantów i to systemem pucharowym. Pojedynek wstępny przeszedłem bez przeszkód, ale w drugiej rundzie trafiłem na Jasia i nawet nie wiedziałem kiedy było dwa do zera dla niego. Mimo zwycięstw w wielu zawodach i to z zawodnikami znacznie silniejszymi ode mnie, wiem, że ta wygrana radowała Go szczególnie, gdyż była odniesiona w stylu Tala. Nasze spotkania przy okazji rożnych turniejów należały do miłych i ... niebezpiecznych.
     1 listopada 1980 szachiści Arki Gdynia lecieli na zawody do Bułgarii. Ponieważ był to dzień szczególny zaplanowaliśmy wyjazd w ten sposób, że rano odwiedziny Powązek, a po południu, już w trybie indywidualnym odlatujemy z Okęcia do Sofii. Byłoby wspaniale, gdyby nie moje odwiedziny na Żoliborzu w mieszkaniu na ul. Starej Baśni, gdzie z Jasiem i nastolatka Agnieszką tak długo graliśmy blitze, że z trudem zdążyłem na lot.
Wiedząc jakim miłośnikiem szachów był Jasiu Brustman podczas każdorazowego mojego pobytu w stolicy byłem gościem na Żoliborzu, gdzie rozmowy o szachach były najważniejsze, nie mówiąc już o niezliczonych partiach, gdzie Jasiu błyszczał powiedzeniami, np. „Nie ze mną takie numery, jak mawiał Brunner.” „Kot jest chytra sztuka, lecz lisa Jasia nie oszuka”, „Kombinacja taktyka, Elektryka nie tyka”. W ostatnich latach życia, gdy już poważnie chorował widywaliśmy się przeważnie w grudniu na turniejach Gawlikowskiego. Turnieje pod patronatem AMPLICA Life były coraz mocniejsze, a Jasiu sił miał coraz mniej, dlatego całą energie zużywał na organizację i sędziowanie zawodów juniorów, lecz po skończonych obowiązkach chętnie przychodził kibicując elicie szachowej Europy. W grudniu 2006 roku zapowiadał, że to już nasze ostatnie spotkanie, gdyż nie wierzy, iż będzie silniejszy od choroby. Miał niestety rację. Wiem, że nie tylko mnie będzie Jasia Brustmana brakować.
     Będąc inżynierem elektrykiem kochał swoją pracę, był szanowanym i cenionym w środowisku zawodowym. Nawet na emeryturze był głównym elektrykiem na parkingu, z którego korzystał.
     Dla PT Czytelników Przeglądu wybrałem partię, która jest charakterystyczna dla Jego stylu gry, a także udowadnia, że pierwsze zainteresowania sportowe tkwiły w nim przez cały czas. Na Górnym Śląsku w pobliżu Raciborza karierę biegacza długodystansowego zaczynał Jan Brustman. Zobaczmy, jak w poniższej partii Jasiu „wybiegał „ wygraną.

Jan Brustman - Piotr Gasik Warszawa 1978 Turniej Polonii

1. e4 c5 2. c3 Ulubione otwarcie Jasia 2. ... Sf6 3. e5 Sd5 4. d4 cd4 5. cd4 e6 6. Gc4 Sb6 7. Gd3 Sc6 8. Sf3 d6 9. a3 Hc7?! 10. Gf4 Sd5 11. Gg3 Gd7 12. 0-0 Ge7 13. Sbd2 d:e5 14. Se5 Gd6 15. Taktyka nękania partnera w partii szachowej, to jedno z najcięższych oręży Jasia. 15. ... Hb8 16. S:d7 K:d7 Hetman zdeplasowany, teraz czas na wędrówkę króla.17. Hg4 ! Hf8 18. Gb5 Wc8 19. G:d6 K:d6 20. Hg3+ Ke7 21. Se4 Hd8 22. Gc6 bc6 23. Hg7 „Skromną zdobycz mam, ale teraz biegnę po więcej.” zdaje się mówić Jan. 23. ... Hg8 24. He5 Hd8 25. Hg5+ Kd7 26. Hg7 He7 27. Sc5+ Kc7 28. Wc2 Sf6 29. Hg3+ Hd6 30. Hb3 Sg4 31. g3 „Nie ze mną takie numery”, jak mawiał przed opresja matową na h2 Jasiu. 31. ... H:d4 32. Hb7+ Kd6 Nie ratowało również 32. Kd8, gdyż po 33. H:f7 czarne są bezbronne wobec licznych gróźb. 33. Hd7+ i 1:0 wobec straty hetmana. Piotr Gasik jest młodszy od Jana Brustmana o pokolenie, ale kondycyjnie doświadczenie przeważyło.

Tekst powstał dzięki pomocy arcymistrzyni Agnieszki Brustman.

In memoriam

Jerzy Kot

Władysław Rudak 1936- 2007

Władysław Rudak     Dnia 4 października odszedł redaktor Władysław Rudak, szachista, publicysta, interesujący się problematyką sportową i turystyczną. Jako szachista był silnym kandydatem na mistrza, preferował kombinacyjny styl gry. Publicystykę miał opanowaną na mistrzowskim poziomie, a w szachowej był najlepszym na Dolnym Śląsku. Pochodził, jak wielu na Dolnym Śląsku, z Kresów, a swoją drogę życiową na „Ziemiach Odzyskanych” rozpoczynał od Kłodzka. Do Ziemi Kłodzkiej miał sentyment od zawsze i na zawsze, podobnie, jak do Kresów. Tematy szachowe tropił z miłością i oddaniem, a Jego teksty czytało się z przyjemnością. Współpracował ze wszystkimi wydawnictwami szachowymi w kraju („Szachy”, „Szachista”, „Panorama Szachowa”, „Przegląd Szachowy”), nie mówiąc o kilku stałych rubrykach szachowych jakie prowadził w różnych lokalnych gazetach na Dolnym Śląsku.. Dla Dolnośląskiego Przeglądu Szachowego przygotowywał duży artykuł o Turnieju w Szczawnie Zdroju, lecz niestety nie dokończył go. Nikt zapewne nie przypuszczał, że artykuł w 5 numerze „Panoramy Szachowej” - „Szachowe zakątki Polski - miasto Niemcza” będzie ostatnim artykułem jaki dla szachistów napisał.
     Grywał w różnych klubach, lecz najdłużej w „Polonii” Wrocław, a ostatnio w „Hetmanie” Wrocław. Miał dużo planów wydawniczych i sportowych dotyczących środowiska dzienni-karskiego, lecz teraz już wiemy, że nie będą zrealizowane. Ubolewał, że tak ciekawe turnieje, jak Mistrzostwa Polski Dziennikarzy odeszły w zapomnienie.
     Październikowego dnia liczne grono przyjaciół i znajomych pożegnało Go na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu.

Cześć Jego Pamięci.


Dolnośląski Przegląd Szachowy można nabyć w: biurze DZSzach, Kawiarni Szachowej Paśnik, firmie Probit
Wysyłamy bezpłatnie do GM, WGM, IM, WIM, sędziów międzynarodowych, Mistrzów Polski seniorów po otrzymaniu adresu
Redakcja: Jerzy Kot, Wojciech Zawadzki, Marek Świerczewski, Krzysztof Krupa
Redaktor techniczny: Michał Wojteczek Foto: Krzysztof Mazur, Wojciech Zawadzki
Współpracownicy: Mateusz Bartel, Tomasz Lissowski, Stanisław Zawadzki, Krzysztof Jasik, Roman Skiba
Dolnośląski Związek Szachowy ul. Borowska 1/3 50-529 Wrocław www.dzszach.pl email: dpszach@gmail.com
Strona Przeglądu www.dps.dzszach.pl  administrator strony: IA Rafał Siwik