Dolnośląski Przegląd Szachowy

str. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40

 
 

 
 

Biznesmen i szachista sponsorem roku!

Cele najwyższe

Jerzy Kot

Andrzej Dadełło z córką OląAndrzej Dadełło to typ nowego biznesmena, dla którego najważniejsze są ambitne wyzwania. Absolwent dwóch fakultetów - historii i ekonomii, dodatkowo ma uprawnienia maklera papierów wartościowych na rynku kapitałowym. Jest Przewodniczącym Rady Nadzorczej DSA Financial Group SA. Za sprawą jego aktywności i działań powstał dwa lata temu Klub Szachowy „Polonia” SA we Wrocławiu, który w krótkim okresie czasu dał się poznać w środowisku szachowym jako partner groźny, wymagający, ale i solidny. Postanowiliśmy Czytelnikom Panoramy przybliżyć sylwetkę człowieka, który ciągle dąży do doskonałości. Droga Sponsora Wrocławskiego Sportu przypomina marsz do horyzontu: idziemy, ale cel jest ciągle przed nami. To napawa optymizmem. Dzięki temu Andrzej Dadełło na długo zostanie w szachowej rodzinie z pożytkiem nie tylko dla szachów dolnośląskich, ale i krajowych.

Jerzy Kot: Może Pan opowie o swoich związkach z szachami. Jaka to była droga?

Andrzej Dadełło: Większość spraw zaczyna się w domu, w latach dziecięcych. Tato pokazał mi posunięcia i właściwie na tym się zakończyło. Później szkolił mnie już prawdziwy instruktor szachowy, Pan Leszek Broczkowski z Legnicy, który w tamtym czasie był człowiekiem-instytucją dla swoich podopiecznych. Przez kilka lat walczyłem w rozgrywkach lokalnych różnego typu. Na Uniwersytecie we Wrocławiu „zdradziłem” szachy dla brydża, gdyż grałem w drużynie AZS Uniwersytetu Wrocławskiego. W trakcie rozgrywek drużynowych spotykałem szachistów, chociażby tak silnego mistrza jak Cezary Balicki, który w brydżu był znakomitością na skalę światową.

Dlaczego w roku 2005 postanowił Pan stworzyć Klub, o
jest głośno w kraju?

Rozmawiałem z Panem Michałem Mamczarem, który przedstawił mi dosyć skomplikowaną sytuację w zasłużonym klubie KKS „Polonia” Wrocław. Uznałem, że należy podjąć jakieś działania perspektywiczne, bo szkoda, żeby w tak dynamicznym mieście jak Wrocław zaprzepaścić takie tradycje. Uważam, że w biznesie nie należy się nastawiać tylko na zysk, ale warto się podzielić możliwościami w sferach aktywności, które wymagają sponsorowania. Dlaczego szachy? Bo dla młodych ludzi jest to poza zabawą, rozrywką, czy nawet sportem na wyższym szczeblu wtajemniczenia, forma doskonalenia swojej osoby, rozwoju intelektualnego. Poznawanie zasad logiki i konsekwencji jest ważne nie tylko w trakcie gry, ale i w życiu. Niektórzy uważają szachy za grę „niesprawiedliwą”, bo nawet jeśli gra się cały czas dobrze, jednym błędem można stracić wszystko. To pouczające, bo w życiu też tak bywa. Czy szachista, który winien przewidywać wszystko na wiele posunięć wprzód, ma większe szanse, że w swoim życiu zawodowym potrafi kierować się większą wyobraźnią i podejmie właściwe decyzje we właściwym czasie? Brydż jest grą bardziej matematyczną, zaś w szachach dochodzi jeszcze element nieprzewidywalności związany z ogromem możliwości. Dlatego są piękne i niezastąpione w rozwoju każdego człowieka.

Proszę pokusić się o podsumowanie tego krótkiego, bo zaledwie dwuletniego okresu działania Klubu „Polonia” Sp. z o.o.

Przebytą drogę oceniam dobrze. W 2006 roku mieliśmy awans seniorów do I ligi, ale i potknięcie juniorów, którzy tego celu nie osiągnęli. Pozyskaliśmy młodych szachistów,
postawiliśmy wymagania, jak najbardziej prozaiczne, ale potrzebne. Mają być wzorem dla pozostałych zawodników. Niech młodzież czerpie dobre wzorce. W ten sposób znaleźli się u nas: Jola Zawadzka, Michał Luch, Dariusz Świercz. Skoro mają być klasowi zawodnicy, to i wymagania trenerskie muszą być odpowiednie. W ten sposób znalazł się u nas arcymistrz Aleksander Sułypa, który był trenerem kobiecej reprezentacji Turcji. Trafność naszego wyboru potwierdzają nie tylko rezultaty, ale i Polski Związek Szachowy, który „podkrada” nam trenera. Możemy cieszyć się lepszymi rezultatami naszych szachistów, nie tylko wrocławskich, czy z „Polonii”, lecz również reprezentacji. Mówiąc o roku 2007 mamy już ekstraligi Panów i juniorów.

Jakie zadania stawia Pan przed drużynami?

Zawsze stawiam cele najwyższe, gdyż tylko takie mnie interesują. Zdaję sobie sprawę, że skład, który wszedł do ekstraligi, nie jest jeszcze na miarę mistrza Polski, ale zapewniam, że starania pójdą w tym kierunku. Będzie ktoś z ekstraklasy światowej, który nie tylko będzie nas wzmacniał w rozgrywkach drużynowych, ale podzieli się również warsztatem twórczym z szachistami polskimi i wrocławskimi. Taka wiedza dla naszych szachistów będzie procentowała, mam nadzieję, że przez lata. Skład juniorski jest na tyle silny, że stać ich na mistrzostwo Polski. W tej drużynie będą: Jan Zyśko, Dariusz Świercz, Katarzyna Radziewicz, Ania Iwanow, Oskar Wieczorek, Komil Khamidow i byc może ktoś nowy.

Szachy to mimo wszystko wysiłek indywidualny. Proszę opowiedzieć o wynikach turniejowych szachistów „Polonii” w 2007 roku.

Podam rezultaty z turniejów najwyższej rangi, gdyż nie chcę, aby rozmowa zamieniła się w książkę telefoniczną, albowiem dobrych wyników mamy dużą ilość. Srebrne medale Mistrzostw Europy w reprezentacji Polski to Iweta Rajlich (nasz nowy nabytek) i Jolanta Zawadzka. Jola Zawadzka jest wicemistrzynią Polski z Barlinka, ale i wicemistrzynią świata juniorek do lat 20 w Erewaniu. Dariusz Świercz, to mistrz Polski w szachach klasycznych do lat 14, Mistrz Unii Europejskiej do lat 14 w Muerck (Austria) i srebrny medalista Mistrzostw Europy Juniorów do lat 14 w Szybenik (Chorwacja). Ania Iwanow z tych ostatnich mistrzostw również przywiozła srebro, tylko że do lat 12. Poza tym to brązowa medalistka Indywidualnych Mistrzostw Świata Szkół do lat 13 w Grecji, wicemistrzyni Polski w szachach klasycznych, mistrzyni Polski do lat 12 w szachach szybkich i mistrzyni juniorek w szachach błyskawicznych. Oskar Wieczorek został wicemistrzem juniorów do lat 14 w szachach szybkich w Koszalinie, a złoty medal w Pucharze Polski Aleksandry Dadełło do lat 10 był największą niespodzianką dla całej naszej rodziny. Komil Khamidow również zdradza wielki talent, a wicemistrzostwo Polski juniorów do lat 10 w szachach szybkich jest tego potwierdzeniem.

Lista jest imponująca. Widzę, że zmierzacie do stworzenia mocnej drużyny kobiecej, ale źrenicą aktywności są juniorzy. Co Pan może powiedzieć o tych polach szachownicy wrocławskiej „Polonii”?

Mamy poważną część srebrnej drużyny reprezentacji Polski seniorek. Arcymistrzynie Rajlich i Zawadzka były już sześciokrotnie mistrzyniami Polski, a Pani Iweta ma tych tytułów aż pięć. Goni przecież rekord Krystyny Hołuj-Radzikowskiej, która ten tytuł zdobywała dziewięciokrotnie. Nie zapominajmy, że jeszcze w Klubie jest Monika Krupa, którą ma dwie normy arcymistrzowskie, a szybkie postępy robi Ania Iwanow. Czynimy starania o liczący się udział kobiecej drużyny „Polonii” Wrocław w Pucharze Europy. Może dogonimy w rezultatach męską drużynę „Polonii” Warszawa, która dwukrotnie była wicemistrzem.
Dwa razy w kwietniu rozgrywaliśmy silnie turnieje juniorów Polonii. W 2008 nastąpi „drobna” modyfikacja, chcielibyśmy, aby był to najsilniejszy turniej juniorski w Europie, rozegrany będzie w czerwcu, w bardzo mocnej obsadzie. Szachiści liczący się w szachowym świecie za 10 lat, jestem o tym przekonany, będą grali w naszym turnieju we Wrocławiu. Niektórzy z przyszłych uczestników są już prawdziwymi gwiazdami. Więcej nie powiem, przekonamy się o tym już niebawem.

Słuchając Pana mam nadzieję, że tak jak w życiu i w biznesie, będzie Pan zmierzał do osiągnięć ambitnych. Dotychczasowe osiągnięcia i perspektywy Klubu napawają nadzieją. W Pana rodzinie przeważają szachiści. Co na ten temat sądzi żona, która musi walczyć z tak potężną rywalką, jak Caissa?

Nie ma mowy o jakichś niezdrowych emocjach. Żona akceptuje nasze zainteresowania. Widzi, jak szachy pozytywnie wpływają na intelektualny rozwój dzieci, dlatego jest bardziej za niż przeciw. Szachy sprawiają, że częściej bywamy razem, a na tym zależy zawsze każdej Pani domu.

Tytuł Sponsora Wrocławskiego Sportu brzmi bardzo dumnie. Gratuluję wyróżnienia przyznanego na początku 2007 roku przez prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza.

Prawdę mówiąc byłem trochę zaskoczony tym zaszczytem, ale nie ukrywam, że sprawił mi on przyjemność. Wyróżnienie zobowiązuje, dlatego obiecuję, że zrobimy znacznie więcej niż dotychczas, a podsumowanie roku 2008 nie powinno się wstydzić roku 2007, bo będzie lepsze. Skoro władze Wrocławia dostrzegają obecność szachistów z różnych powodów, jak chociażby wybitne wyniki sportowe, czy też popularyzację szachów przy okazji Memoriału Anderssena, ze słynnymi już symultanami dzieci szachowych w Rynku dla mieszkańców Wrocławia, to mam nadzieję, że nasze środowisko szachowe będzie mogło liczyć na przychylną atmosferę władz miasta wobec naszych sprawdzonych już pomysłów, jak i nowych inicjatyw.

Grudzień jest okazją do składania życzeń, dlatego życzę aby spełniły się Pana plany zawodowe, osobiste i szachowe. Czy w rodzinie Dadełłów będzie mistrz Europy amatorów?

Dziękuję za życzenia w imieniu własnym i rodziny. W 2006 roku w Pardubicach zupełnie nieoczekiwanie dla siebie zdobyłem wicemistrzostwo Europy amatorów. Może w przyszłości dojdę do mistrzostwa, ale najważniejsze cele są jednak inne, klubowe i im przede wszystkim będę poświęcał uwagę.


Dolnośląski Przegląd Szachowy można nabyć w: biurze DZSzach, Kawiarni Szachowej Paśnik, firmie Probit
Wysyłamy bezpłatnie do GM, WGM, IM, WIM, sędziów międzynarodowych, Mistrzów Polski seniorów po otrzymaniu adresu
Redakcja: Jerzy Kot, Wojciech Zawadzki, Marek Świerczewski, Krzysztof Krupa
Redaktor techniczny: Michał Wojteczek Foto: Krzysztof Mazur, Wojciech Zawadzki
Współpracownicy: Mateusz Bartel, Tomasz Lissowski, Stanisław Zawadzki, Krzysztof Jasik, Roman Skiba
Dolnośląski Związek Szachowy ul. Borowska 1/3 50-529 Wrocław www.dzszach.pl email: dpszach@gmail.com
Strona Przeglądu www.dps.dzszach.pl  administrator strony: IA Rafał Siwik