Dolnośląski Przegląd Szachowy

str. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40

 
 

 
 

Wywiad z Jolantą Zawadzką

Wywiad z Jolą

Rozmowa z Jolantą Zawadzką, młodzieżową wicemistrzynią świata w szachach, studentką II roku Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu

Stabilna i ambitna

- Czy jesteś zadowolona z wyników osiągniętych w 2007 roku, bo w trakcie sezonu nie do końca cieszyłaś się choćby z młodzieżowego wicemistrzostwa świata?

- Tamten niedosyt ze srebra na MMŚ wynikał z poczucia, że złoto przegrałam z wcale nienajlepszą, nienajsilniejszą w turnieju Rosjanką Wierą Niebolsiną. Pokonałam w tamtych zawodach zarówno ją, jak i lepsze rywalki, czyli coś udowodniłam, ale zabrakło tej kropki nad “i”, czyli złota. Tym samym straciłam szansę na grę w tegorocznych mistrzostwach świata kobiet, bo młodzieżowa mistrzyni ma w tym turnieju zapewniony start. Tego żal mi najbardziej, bo inną drogą do seniorskich mistrzostw świata w Argentynie raczej się nie przebiję. Dzikiej karty nie dostanę, a ranking mam jeszcze zbyt niski, by zadebiutować na tej niezwykle ważnej, prestiżowej imprezie. Miałam pecha, ale liczę, że w następnym sezonie się uda. Już na przełomie kwietnia i maja będzie ku temu okazja, bo wystartuję w indywidualnych mistrzostwach Europy, które są kwalifikacją na następne MŚ. Trzeba tylko zdobyć złoty medal.

Jolanta Zawadzka

- Czy jednak naprawdę twój niedosyt związany z młodzieżowym wicemistrzostwem nie jest zbyt wielki?

- No pewnie, że sam medal mnie cieszy, bo przecież mogło być gorzej. Potwierdza on także, że właściwie się rozwijam i w swoim roczniku utrzymałam się na określonym poziomie. Po mistrzostwie świata juniorek to młodzieżowe wicemistrzostwo globu udowadnia, że nie zmarnowałam ostatnich lat.

- Jaki masz teraz ranking, ile brakło w nim punktów, byś była w pełni zadowolona?

- Mój osobisty ranking wzrósł o 40 punktów. I jak na jeden rok to obiektywnie bardzo dużo. Wynosi on teraz 2410. Jednak jest inny, taki drobny problem, który trochę mnie irytuje. Wypadłam już na dobre z powodu wieku z juniorskich tabel na świecie, a wśród seniorek zabrakło mi naprawdę niewiele, bo zaledwie trzech oczek, by wejść do czołowej, światowej 50-tki. Mam zamiar bardzo szybko już na progu nowego sezonu zdobyć te punkty, bo bez nich moje nazwisko znikło ze światowych szachowych tabel. Mam nadzieję, że tylko na chwilę.

- Jaka jest więc ostateczna twoja ocena całego sezonu i wszystkich startów?

- W sumie jestem zadowolona. Na pewno z samych wyników, wśród których obok srebra MMŚ cenię też te najważniejsze sukcesy seniorskie jak drużynowe srebro na mistrzostwach Europy kobiet oraz indywidualne wicemistrzostwo Polski kobiet i awans z klubem Polonia Wrocław do ekstraligi. Przede wszystkim jednak jestem zadowolona ze stabilnej formy, bo praktycznie nie było turnieju, w którym straciłabym na swoim rankingu. Zatem można powiedzieć, że to już nie są wyniki, które są dziełem przypadku lub szczęścia. A w szachach stabilność i ugruntowanie poziomu to podstawa. W tym minionym 2007 roku grałam chyba na najwyższym poziomie, jaki udało mi się osiągnąć w swej karierze. I to nie tylko w turniejach mistrzowskich, ale też np. w zawodach rangi open.

- Teraz czekają cię już tylko starty wyłącznie wśród seniorek, czyli w gronie najsilniejszych rywalek. Czy oswoiłaś się już z presją, z innym rodzajem wyzwania, które stawiają takie gry?

- Presji w takich startach wśród kobiet specjalnie nie odczuwam. Może wynika to z faktu, że nie jestem przecież stuprocentową faworytką. W mistrzostwach kraju kobiet, które zaplanowano już w lutym wystąpię z numerem 3. Jednak powalczę o złoto, bo trzeba stawiać sobie wyższe cele. Inaczej gra nie miałaby sensu.

- Jakie inne cele sobie stawiasz i jaki jest twój plan startów w 2008 roku?

- Wystąpię w 11 turniejach. To standardowy plan. Najważniejsze mistrzowskie imprezy to obok mistrzostw kraju także indywidualne mistrzostwa Europy, liga seniorów i Puchar Europy w barwach Polonii Wrocław oraz drużynowa olimpiada szachowa w Dreźnie. Ta ostatnia impreza jest najbardziej prestiżowa i najtrudniej w niej będzie o medale dla drużyny i dla siebie. A bardziej ogólny cel brzmi: grać w szachy najlepiej jak potrafię i dużo pracować, dużo się uczyć. Po prostu rozwijać się szachowo.

- W seniorskiej, kobiecej kadrze narodowej grasz już od trzech sezonów, czy czujesz się wśród starszych koleżanek pewnie, jak oceniasz swój i ich poziom?

- Monika Soćko gra na światowym poziomie, bardzo równo. Potrafi walczyć w każdym meczu. Iweta Rajlich ma swe wzloty i upadki, jest mniej pewna, ale gdy jest w formie to jej wyniki są bardzo dobre. Ja w tym gronie czuję się dobrze, swymi startami miałam udział w medalowym wyniku drużyny i to mnie cieszy najbardziej, że mogłam dołożyć cegiełkę do wspólnego sukcesu.

- Jak ci idzie na studiach, czy zarządzanie i marketing na wrocławskiej Akademii Ekonomicznej łatwiej pogodzić z szachami niż przed laty przygotowania do matury, którą bardzo się przejmowałaś?

- Jakoś sobie radzę, choć w sesji na uczelni każdy egzamin okazuje się być jak cała matura przed laty. Niedawno dostałam nawet na uczelni stypendium. Co prawda nie jest ono naukowe, ale za wyniki sportowe, lecz mimo to cieszę się. Zawsze miło jest wiedzieć, że ktoś te wyniki docenia.

- Doceniono cię także w plebis-cycie na najlepszego sportowca - studenta ogłoszonym przez dolnośląski AZS Środowisko. Czy druga lokata w tym gremium tuż za medalistką Uniwersjady, lekko-atletką Sylwią Ejdys to zaskoczenie dla szachistki?

- Na pewno tak. Szachy są dość specyficznym sportem i zazwyczaj nie są traktowane zbyt poważnie. Zajęcie drugiego miejsce w plebiscycie, w którym udział brali zawodnicy utytułowani w bardziej popularnych dyscyplinach jest dla mnie dużym wyróżnieniem.

Rozmawiał Roman Skiba

Złota, srebrna, ambitna

     Jolanta Zawadzka ma 20 lat i gra w szachy od dziecka (podobnie jak starsze rodzeństwo Magda i Stanisław, także medaliści MP). Studiuje na II roku AE we Wrocławiu zarządzanie i marketing.
     Mistrzynią Polski juniorów została w wieku 10 lat, ten sukces powtórzyła jeszcze czterokrotnie w roku 1999, 2003, 2004, 2005. Trzy lata temu zdobyła na Krecie mistrzostwo świata juniorek, a jesienią 2007 młodzieżowe wicemistrzostwo globu.
     Przed dwoma laty z drużyną kobiet wywalczyła mistrzostwo Europy, a w 2007 srebrny medal DME. Teraz trenuje z Aleksandrem Sułypą, a w czasie wieku juniorskiego MŚ z Michałem Kisłowem i Krzysztofem Krupą.


Dolnośląski Przegląd Szachowy można nabyć w: biurze DZSzach, Kawiarni Szachowej Paśnik, firmie Probit
Wysyłamy bezpłatnie do GM, WGM, IM, WIM, sędziów międzynarodowych, Mistrzów Polski seniorów po otrzymaniu adresu
Redakcja: Jerzy Kot, Wojciech Zawadzki, Marek Świerczewski, Krzysztof Krupa
Redaktor techniczny: Michał Wojteczek Foto: Krzysztof Mazur, Wojciech Zawadzki
Współpracownicy: Mateusz Bartel, Tomasz Lissowski, Stanisław Zawadzki, Krzysztof Jasik, Roman Skiba
Dolnośląski Związek Szachowy ul. Borowska 1/3 50-529 Wrocław www.dzszach.pl email: dpszach@gmail.com
Strona Przeglądu www.dps.dzszach.pl  administrator strony: IA Rafał Siwik